Dzisiaj mija dokładnie 45 lat gdy 14 sierpnia 1980 r. stanęła Stocznia Gdańska i rozpoczęto strajk, który doprowadził do powstania NSZZ „Solidarność” i – w konsekwencji – do upadku systemu komunistycznego w Polsce i w Europie. Jako członkowie Związku jesteśmy częścią tego pięknego dziedzictwa. W jaki sposób obecnie postrzegamy tamte wydarzenia? Co dla nas znaczy Solidarność? O tym pisze jeden z delegatów na WZD Krajowej Sekcji Przemysłu Mleczarskiego Spirytusowego i Koncentratów Spożywczych NSZZ „S”. Warto przeczytać i samemu postawić sobie pytanie „Ile w nas dzisiaj jest Solidarności”? Również w kontekście codziennej związkowej aktywności, jak na przykład udział w Walnym Zebraniu Delegatów.
„14 sierpnia 1980 roku. Data, która na zawsze wpisała się w historię Polski i NSZZ „Solidarność”. Kiedy czytam o tamtych wydarzeniach, czuję dreszcz na plecach. Strajk w Stoczni Gdańskiej, wywołany w obronie zwolnionej z pracy Anny Walentynowicz, zgromadził w zwyczajne wydawałoby się czwartkowe południe 12 tysięcy ludzi! Z 17-tysięcznej załogi! To nie była tylko manifestacja. To był akt odwagi, solidarności i wierności zasadom, które wkrótce miały zmienić losy kraju.
Strajk rozlewał się na kolejne zakłady pracy, powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, rodziły się słynne 21 postulatów. To wszystko działo się dzięki zaangażowaniu, obecności i wspólnemu działaniu. Nikt nie stał z boku, nikt nie zadawał pytania: „A co mi to da?”. To wszystko działo się dzięki zaangażowaniu, obecności i wspólnemu działaniu. Bo czuli odpowiedzialność za siebie i swoich kolegów.
Dziś, jako członek NSZZ „Solidarność” i delegat na Walne Zebranie Delegatów Krajowej Sekcji Przemysłu Mleczarskiego, Spirytusowego i Koncentratów Spożywczych, pytam sam siebie: ile z tamtego ducha jest we mnie? Czy potrafię dać Związkowi coś więcej niż tylko opłaconą składkę? Co zyska moja Organizacja i cały Związek dzięki mojej obecności na zjeździe, a co stracą, jeśli mnie zabraknie?
Mogę myśleć, że WZD Sekcji to tylko formalność, okazja do wymiany uprzejmości. Ale to błąd. WZD jest miejscem, gdzie zapadają realne decyzje. Uchwały, stanowiska, wybory – wszystko, co wpływa na naszą pracowniczą codzienność. Jeśli ja, jako delegat, nie pojawię się na zjeździe, postulaty mojej Organizacji nie zostaną uwzględnione. Ważne tematy dotyczące mojej branży zostaną pominięte w uchwałach, co w efekcie osłabi naszą pozycję negocjacyjną wobec pracodawcy. Muszę być świadom, że moja nieobecność może zostać odczytana jako brak zaangażowania. To również bezpośrednio wpływa na morale i zaufanie wśród członków mojej Organizacji. Powinienem zawsze pamiętać, że reprezentuję ich tylko wtedy, gdy jestem obecny. Związek to nie tylko składka, to wspólna odpowiedzialność. Mój udział w WZD jest wyrazem zaangażowania i szacunku dla Koleżanek i Kolegów z pracy, którzy mi zaufali. Poprzez naszą obecność pokazujemy, że nasza Sekcja jest aktywna, zorganizowana i gotowa do działania. Bo nie chodzi tylko o mnie, lecz o całą załogę, którą reprezentuję!
W 1980 roku tysiące ludzi stanęły w obronie jednej osoby. Walczyli wbrew wszystkiemu, w czasach, które w niczym nie przypominały dzisiejszych. Ich odwaga i wierność zasadom dały nam wolność i to, co dziś mamy.
Dziś czasy są zupełnie inne, ale wyzwań dla ludzi, którzy potrzebują pomocy związków zawodowych, wcale nie jest mniej. A tamta i dzisiejsza „Solidarność” to wciąż ten sam Związek!”
zdjęcie Wojciech Milewski, Sierpień 80























